JANUARY 2012

Article published in Gazetae.com

Rewolucja w szafie

Agnieszka Galat-Bracken

Rewolucja w szafie jest jak rewolucja w życiu – od tego mogą zacząć się wielkie zmiany. Nieprawdaż? Nie każda kobieta to potrafi, choć wiele o tym mówi, a jeszcze więcej zapisuje w swoich noworocznych postanowieniach. Potem mija miesiąc, dwa, trzy, a my nadal tkwimy w przekonaniu, że znajdziemy czas na „porządki w szafie” jak tylko… no właśnie.

Jak twierdzą wszystkie poradniki, głoszą „stylowe” programy oraz guru mody, takie rewolucje powinny być robione przynajmniej raz w roku, a najlepiej dwa razy. Powinniśmy je robić, przygotowując szafę do zmiany z sezonu letniego na zimowy i odwrotnie. Tylko jak przekonać przeciętną, zapracowaną kobietę do takiego wyczynu?

Prawdą jest, że im większa garderoba, tym większa pokusa, żeby zapełnić każdy jej centymetr. I jeszcze to wrażenie, że wszystko na co wydałyśmy ciężko zarobione pieniądze na pewno nam się przyda… kiedyś. Przyznacie, to okropne uczucie, gdy okazuje się, że większość tego co kupiłyśmy jest przypadkowe i nie za bardzo pasuje na TĄ właśnie okazje. I znów sprawdza się stare przysłowie, które mówi, że większość kobiet po prostu „nie ma się w co ubrać”.

Nadeszły czasy, kiedy o naszej pozycji społecznej i zawodowej w znacznej mierze decyduje nasz wygląd. Coraz częściej to, jak wyglądamy, jak dbamy o siebie i nasze ubrania, czyli zawartość naszych szaf, wpływa na nasze samopoczucie. Decyduje też o tym, jak postrzegają nas inni; znajomi, przyjaciele, rodzina, nasi przełożeni, czy nawet potencjalni pracodawcy. Podejście do mody i sama moda zmieniają się z sezonu na sezon, powodując że nasze szafy pękają w szwach od typowo sezonowych nowości.

Kluczem do sukcesu, czyli dobrze zorganizowanej garderoby jest wiedza jak i co kupować w sezonie, by łącząc to z ubraniami, które już posiadamy, przedłużyć czas ich użytkowania również poza sezonem. Pamiętajmy, że klasyka nigdy nie wychodzi z mody, a w połączeniu z nowymi dodatkami potrafi służyć nam przez wiele lat.

Cóż jednak zrobić, by w łatwy i przyjemny sposób oraz bez wyrzutów sumienia rozpocząć rewolucje w naszej szafie? Nie jest to proste. Jak sama nazwa wskazuje, rewolucje nie należą do wydarzeń ani łatwych, ani przyjemnych. Potrzebujemy czegoś w rodzaju terapii szokowej, która zadziała na wyobraźnie i podświadomość, a co więcej, udowodni nam, że ilość rzeczy, które posiadamy nie jest proporcjonalna do ilości ubrań, które tak naprawdę regularnie nosimy.

Najlepszą metodą jest dosłowne wyrzucenie całej zawartości szaf, komód i szuflad na podłogę. Porównać to można do tego, jak w klasycznych programach dla otyłych dietetyk pokazuje, ile kilogramów cukru czy tłuszczu osoba cierpiąca na nadwagę spożywa niepotrzebnie .

Zapewniam was, że w większości przypadków reakcją będą wstyd i wyrzuty sumienia. Okaże się, że w naszych szafach znajduje się mnóstwo rzeczy, o których dawno już zapomniałyśmy, co gorsza część z nich nadal z metką “przecena” – to te, które kupiłyśmy pod wpływem impulsu.

Taki sposób „oczyszczenia” szafy działa jak przebudzenie. Dodaje energii i pewności siebie podczas wyborów kolejnych rzeczy, przy których zakupie zastanowimy się dwukrotnie dłużej. Sekretem ostatecznej i prawidłowej selekcji ubrań, które powinny wrócić do naszej szafy jest zapytanie samej siebie: „gdyby ten stos ubrań był mi odebrany, za czym tęskniłabym najbardziej?”

To w fantastyczny sposób zadziała na naszą wyobraźnie, uruchamiając kreatywność i zdolność łączenia ubrań w komplety, które to tak naprawdę nosimy najczęściej. W ten naturalny sposób pozbędziemy się złudzeń, że wszystko co posiadamy jest nam niezbędne. Co więcej, wizja nadmiaru niepotrzebnych rzeczy wciąż leżących na podłodze wprawi nas w osłupienie. Nagrodą będzie spojrzenie na szafę, która po tej rewolucji zacznie wyglądać czysto i przestronnie. To powinno przekonać nas o słuszności naszych decyzji podjętych podczas porządkowania oraz skłonić do rozsądniejszych zakupów w przyszłości.

www.stylingatelier.com